Glossa: Zapomniany wzór demokracji i samorządności
Spis treści
Glossa: Zapomniany wzór demokracji i samorządności
strona nr 2
strona nr 3
strona nr 4
Wszystkie strony

"...to nasze ZSP (proszę nie mylić z organizacją o tej samej nazwie, która zaczęła się tworzyć w roku 1982) było – być może trochę przypadkowo – organizacją bardzo demokratyczną i w swej istocie prawdziwie samorządną."

Kilka refleksji o „starym” ZSP, a także o Akademickim Klubie Seniora

Spotykam często wiele osób z różnych środowisk - lecz raczej należących do pokoleń 60+ - które wzdychają: ZSP to była wspaniała organizacja! I komu to przeszkadzało? Mój przyjaciel, założyciel Akademickiego Klubu Seniora, Zenek Wośkowiak, organizując wielkie, ogólnopolskie spotkanie inżynierów, poważnych fachowców, narzekał, że dogadać się można bez trudu tylko z tymi, którzy kiedyś otarli się o ZSP.
Właśnie: tę opinię powtarzają wszyscy, uczestniczący kiedyś, a więc w latach do 1973, w życiu studenckim - które swój kształt, formy i zadania zawdzięczało w znacznej mierze powszechnej organizacji studenckiej, noszącej skromną nazwę Zrzeszenie Studentów Polskich. Jest to fakt do dzisiaj zastanawiający, że niezależnie od tego, czy ktoś był „wielkim” działaczem, pracował już nieomal profesjonalnie w Radzie Okręgowej czy Radzie Naczelnej, czy też - będąc w Radzie Wydziałowej, grupie studenckiej - uczestniczył np. w pracach komisji stołówkowej, komisji stypendialnej, organizował wycieczki czy rajdy, „fajfy” (czyli potańcówki), to każdy czuł, że jest większym lub mniejszym trybikiem w dużej sprawie, jaką było budowanie bogactwa życia studenckiego. Myślę, że to poczucie brało się stąd, że uczestniczyło się w różnych wspólnych działaniach, które miały wymierną wartość społeczną i sprawiały prawdziwą satysfakcję.
Bo to nasze ZSP (proszę nie mylić z organizacją o tej samej nazwie, które zaczęło się tworzyć w roku 1982) było – być może trochę przypadkowo – organizacją bardzo demokratyczną i w swej istocie prawdziwie samorządną.
Że było organizacją demokratyczną to dzisiaj brzmi dość banalnie. Ale kto pamięta tamte lata (ZSP powstało w 1950 r.!) to wie, że z demokracją nie było prosto. Wzorowany na przykładach zza wschodniej granicy ruch młodzieżowy nie przewidywał takich form. Zatem tę demokrację trzeba było sobie dopiero wymyślać, wypracować, wywalczyć, zdobyć pewną autonomię i zaufanie na każdym szczeblu, a przy okazji - nie wyrzucić dziecka razem z kąpielą. Kiedy przyjechałem na studia do Poznania z niewielkiego wówczas Rzeszowa, ZSP nie mało jeszcze rad wydziałowych. Zaczęto je tworzyć rok później. W stołówce zobaczyłem wielką płachtę z pakowego papieru, na której bez ładu i składu wypisane były nazwiska kandydatów do rady wydziałowej. I można było skreślać, kogo się chciało! Pamiętam moje zdumienie, nie wierzyłem własnym oczom: przecież wówczas - i jeszcze długo potem - obowiązywało hasło Głosujemy bez skreśleń! Polak-patriota głosuje tylko tak, by wybrani zostali ci pierwsi z listy!



 
projekt i wykonanie: StudioWWW

Uwaga!

Aby ułatwić użytkownikom korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych nasza strona używa plików cookies.Brak blokady tych plików oznacza zgodę na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Prosimy pamiętać:  każdy użytkownik może samodzielnie zarządzać plikami cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Brak zmian w ustawieniu przeglądarki taktowany jest jako  wyrażenie zgody na używanie cookies. Więcej Informacji znajdziesz na stronie Polityki Prywatności.